Jest też ciekawski co czasami jest dobrą cechą. Po mimo swojej wielkości jest odważny i lubi pakować się w kłopoty. Uwielbia się brudzić, biegać po piachu, błocie, spacerować po lesie i... jeść. Taak, to jego ulubiona czynność. Jeść, jeść tylko to się liczy! I stąd bierze się chyba jego lekka nadwaga. Ma ok. 30cm w kłębie i waży 7,5kg. Próbujemy dojść do 7kg. Niby mało, a dla nas to wielkie wyzwanie! Cechuje go też ochoczość do pracy, bardzo lubi ćwiczyć, uczyć się nowych sztuczek. Amatorsko trenujemy agility i nawet nam wychodzi.
Timber jako szczenie duużo przeszedł. Przechodził z domu do domu. Miał ich około 4, ja jestem jego ostatnią właścicielką i nie oddam go za nic. Wędrował z domu do domu za pewne przez swoje problemy z uszami. Trafił do nas całkiem przypadkiem, ale jego opowieść jest zbyt długa, żeby ją tutaj pisać więc zapraszam na fp, tam szczegółowo opisałam: *klik* . Wracając do jego młodości, problemy z uszami zaczęły się, gdy miał 6 miesięcy. Drapał się po uszach, więc moja babcia zadzwoniła do poprzedniej właścicielki "to od obroży"- usłyszała. No to okej. Lecz problem pogarszał się pies coraz bardziej się drapał, dochodziło nawet do tego, że podczas drapania piszczał. Uszy robiły się czerwone więc postanowiliśmy się wybrać do weterynarza. Zapalenie uszu- taką diagnozę usłyszeliśmy. Zaczęło się leczenie. Dopiero co wyleczyliśmy następny problem z uszami. Świerzb, tym razem otrzymaliśmy kropelki, to pomogło na dobre. A tak a propo adopcji, został adoptowały 30 kwietnia 2013 roku, jest ze mną ponad 2 lata. To chyba tyle, więcej będziecie dowiadywać się w kolejnych postach.
Zapraszam na naszego bloga- *klik*
i naszego fanpage- *klik*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz